poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 19.

Chłodne nocne powietrze wlatywało do pokoju Megan przez uchylone okno. Leżeli na łóżku, prawie, że nie przykryci kołdrą. Louis wyciągnięty w poprzek łóżka, z założonymi rękami pod głową. Meg podobnie do niego. Swoje chude nogi przerzuciła przez jego biodra, a głowę opierała na stosie poduszek po drugiej stronie łóżka.
- Nie zasnę tu. - wymamrotała odgarniając włosy z twarzy.
- Mam dość, takich nocy. - potwierdził Louis wstając z łóżka, przy okazji zwalając z siebie nogi swojej dziewczyny.
- Gdzie ty idziesz? - spytała widząc jak naciąga na siebie spodenki.
- Gdzie my idziemy, jak już. - odpowiedział podając jej pierwszy lepszy ciuch z szafy. Okazała się nim za duża koszulka, która prawie zakrywała jej całe pośladki. Gdy już nałożyła ją na siebie, wyszli na dwór. Tam było przyjemnie i chłodno. W takiej temperaturze to oni mogli siedzieć. Rozsiedli się wygodnie na ławeczce przy domu, zabierając wcześniej ze sobą koc.
- Jak myślisz, jak długo jeszcze Harry będzie zwlekał aby zapytać o to, czy Dominica zechce z nim być? - spytała Megan wtulając się w ciepły tors swojego chłopaka, kiedy on otoczył ją ramieniem.
- Mam nadzieję, że jak najszybciej. Nie zniósłbym go przybitego w domu. - odpowiedział układając podbródek na głowie Meg.
- Są idealni razem. - podsumowała parę dziewczyna i podniosła głowę patrząc na swojego chłopaka.
- Może i tak. - wzruszył ramionami. - Ale na pewno nie tak bardzo jak my. - powiedział całując ją w czoło. Zaśmiała się cicho.
- Właśnie. - podskoczyła lekko na ławce z podekscytowania. - Myślałam nad tym naszym wyjazdem i wymyśliłam gdzie możemy pojechać. - powiedziała uważnie patrząc na Lou.
- Słucham cię, o pani.

Bezsenne noce to coś czego nie lubiła najbardziej. Dominica od dobrych paru godzin przewracała się z boku na bok, nie mogąc za nic w świecie zasnąć. Zrezygnowana wstała z łóżka. Podeszła do szafki, na której znajdowała się bluza Harry`ego i nałożyła ją na siebie. Otworzyła skrzypiące drzwi i wyszła na balkon. Od razu przez jej ciało przeszedł przyjemny dreszcz. W czasie takich nocy często siedziała tu patrząc na okolicę. Usiadła na rozkładanym leżaku, na którym zawsze się opalała i wyciągnęła z kieszeni telefon. Wskazywał godzinę 2:02. Weszła w kontakty i przewinęła palcem po ekranie. Numerem jaki się pojawił był numer Harry`ego i to nie taki, który został wybrany z ' kantaków ' , a taki, który teraz do niej dzwonił. Przejechała palcem po ekranie, by odebrać połączenie i usłyszeć głos swojego przyjaciela.
- Harry. - wypowiedziała zaraz po tym jak przystawiła telefon do ucha.
- Przepraszam jeśli cię obudziłem. - powiedział na wstępie. Mogłaby przysiąc, że teraz ze zdenerwowania poprawia włosy, w ten charakterystyczny dla niego sposób.
- Nie obudziłeś, spokojnie. - zaprzeczyła szybko. - Często miewam takie bezsenne noce. - przyznała i oparła głowę o ścianę domu.
- Znam to. - mruknął. - Dojechałaś spokojnie?
- Tak, i tak samo spokojnie się rozpakowałam i znalazłam twoją bluzę, a swoją drogą jest strasznie ciepła. - powiedział wkładając jedną rękę do kieszeni. Harry zaśmiał się cicho.
- Więc, masz ją na sobie. - stwierdził, a ona wyobraziła sobie go z wielkim uśmiechem. -Czyli nie tylko ja sypiam z twoim ubraniem. Wiesz, ładnie pachnie.
Gdyby tylko wiedział jakie teraz rumieńce wpłynęły na jej  policzki.
- Wiem, że to może głupio zabrzmieć, w końcu widzieliśmy się parę godzin temu, ale ... - zaczął dość nerwowo. - Ale znów chcę cię zobaczyć. - powiedział głośno wypuszczając powietrze.
- Harreh, to nie jest takie proste jak nam się wydaje. - odparła, czując, że brakuje jej go równie mocno, jak jemu jej.

W domu chłopców  panowała cisza, o którą było trudno. Liam siedział w kuchni nad kubkiem parującej herbaty, miał na sobie tylko spodenki, w których latał tylko rano. Spojrzał na zegarek. 6:30. Jeszcze trochę i będzie musiał się zbierać. Gdzie? Danielle dzisiaj przylatuje, a on tak bardzo się za nią stęsknił. Kochał tą cudowną tancerkę i zawsze jej to powtarzał. Pusty już kubek odstawił do zlewu i poszedł do pokoju by się ubrać. Po szybkim prysznicu naciągnął na siebie długie, jasno-brązowe rurki i biały t-shirt na krótki rękaw, na nogi ubrał najpierw skarpetki, a później białe trampki. Zgarnął kluczyki z szafki w korytarzu i wyszedł z domu uprzednio go zamykając. Znając życie, chłopcy, a mianowicie Zayn i Niall tak szybko nie wstaną, bo Harry`ego w domu nie było już od dobrych paru godzin. Nie martwił się tym zbytnio, domyślał się, gdzie może znajdować się jego przyjaciel. Wsiadł do samochodu i ruszył w stronę lotniska. Za jakieś dwadzieścia minut Dan miała wylądować w Londynie. Nie widzieli się tyle czasu, a on z każdym dniem tęsknił coraz to bardziej. Co z tego, że rozmawiali przez telefon czy nawet przez skype`a, gdzie mógł ją zobaczyć, no co z tego! Co z tego, jeśli nie mógł jej dotkną czy pocałować. Zaparkował jak najbliżej wejścia na już zatłoczone lotnisko i wysiadł z samochodu, wcześniej zakładając na siebie bluzę z kapturem, gdzie kaptur naciągnął na głowę, a okulary na nos. Wszedł na wielkie lotnisko i skierował się w stronę miejsca, gdzie lada moment miała pojawić się jego dziewczyna. Stał wyczekując się jej tak samo jak ona teraz jego. Po chwili ludzie z walizkami zaczęli wchodzić na obszar lotniska. Hala przylotów stawała się coraz to bardziej zaludniona, a Li w końcu ją zobaczył. Taszczyła wielką walizkę, w której miała większość nie potrzebnych rzeczy, jak dla niego. Burza loków tańczyła z każdym jej delikatnym a stanowym krokiem. Miała na sobie szeroką bluzkę, odkrywającą jedno z jej opalonych ramion w kolorze jasnym błękitnym, a do tego krótkie czarne spodenki, które ukazywały jej długie zgrabne nogi. Najpierw go nie zauważyła, ale gdy wyszedł zza dość wysokiego faceta nie zważając na nic, rzuciła walizkę, w miejscu w którym stała i podbiegła do Liam`a, który stał już z rozłożonymi rękami. Zaśmiała się głośno i mocno się do niego przytuliła. Ścisnęła go w pasie, nie patrząc na to, że ludzie dziwnie się na nich patrzą. Pogładził jej włosy, które przyjemnie łaskotały jego szyję i pocałował ją w czoło.
- Li. - powiedziała na tyle cicho by tylko on usłyszał. Zawiesiła dłonie na jego karku i jeszcze mocniej się do niego przytuliła.
- Tak bardzo tęskniłem Dan. - powiedział unosząc ją na ręce. - Tęskniłem, kochanie. - prawie, że krzyczał kręcą ją na rękach. Śmiała się głośno przytulając policzek w zagłębienie w jego szyi.
- Postaw mnie, Głupolu. - powiedział mocniej zaciskając ręce na jego ramionach, kiedy się zachwiał. Za jej prośbą, znalazła się na ziemi, ale nadal nie odsunęła się od niego. - Kocham Cię, Payne. I dobrze wiesz, że stałabym z tobą tu tak długo, ale ludzie jednak się na nas dziwnie patrzą.
Złapała jego dłoń, a on splótł ich palce razem. Zgarnęli walizkę Danielle i wyszli szczęśliwi z lotniska. W końcu mogli nacieszyć się sobą.

- Myślisz, że nie będą źli, że wpadniemy im tak, bez zapowiedzi? - powiedziała Dan przepuszczana w bramce na posiadłość Megan.
- Jakbyś nie znała Meg. - Li potarł rękę swojej dziewczyny. - Otworzymy drzwi, a później będzie jeden wielki pisk. - dodał Liam dzwoniąc dzwonkiem do drzwi. Drzwi otworzył Louis, który najpierw zrobił dziwną minę na widok dziewczyny przyjaciela, a później przytulił ją do siebie. 
- Meg będzie zadowolona. - Tommo czekał aż para rozbierze się w korytarzu. - Dominica wróciła do siebie, a teraz przyjechała Danielle, będzie miała zajęcie. - zaśmiał się chłopak puszczając pierwszą dziewczynę. Danielle weszła nie odzywając się do kuchni, w której stała Megan mieszając coś zawzięcie w małym niebieskim garnuszku. 
- Loui, kto przyszedł? - odwróciła się w stronę gości. I było tak jak przewidział Liam. Łyżkę, którą miała w ręce rzuciła niedbale do zlewu i wycierając ręce w pierwszą lepszą szmatkę, przytuliła się do Dan.
- Czemu nie powiedziałaś wcześniej, że przyjeżdżasz? - spytała Megan po tym jak się odsunęła od dziewczyny tego najbardziej odpowiedzialnego. 
- Niespodzianka. - Danielle machnęła rękami cicho się śmiejąc z miny dziewczyny. Obie lubiły się, ale jeszcze nie mogły nazwać się przyjaciółkami, jeszcze nie. 

Harry był już bardzo blisko swojego celu. Specjalnie z domu wyjechał tak wcześnie by na miejscu być na odpowiednią porę. Jeszcze raz spojrzał na kartkę z adresem i krótkim opisem domu, do którego się kierował. Zwolnił by bardziej przyjrzeć się budynkom tuż przy jezdni. W końcu przystanął przy jednym. Tak, to był ten. Wysiadł z samochodu, bojąc się reakcji na jego osobę, w końcu nikt się go tu nie spodziewa. Wszedł na podwórko podziwiając zadbany skrawek ogródka z kwiatami. Doszedł do drzwi i zapukał czekając na odpowiedź. Przez chwilę nie dopowiadało mu nic prócz ciszy. Gdy miał już odchodzić usłyszał krzyk, osoby, w domu, która właśnie biegła w stronę drzwi by je otworzyć. Poprawił włosy ze zdenerwowania i czekał aż drzwi się otworzą i ujrzy to czego tak bardzo chciał przez ostanie kilkanaście godzin. 

___________________
Sieeeeeeeeemanko! < 3 
Taki tam rozdział, a co. Musiałam wkręcić tu Payne, on i jego miłość jest cudowna, tej. aww ; * 
W każdym bądź razie chciałabym was zaprosić do czytania mojego nowego bloga, który teraz będę prowadzić z przyjaciółką, opowiadanie również o One Direction. < 3 
Zapraszamy. Xx.
Kontakt : 11744685

6 komentarzy:

  1. Cudowny < 3
    Czekam nn ! ; **

    Polecam bloga Marty ; D
    http://destiny-melancholia.blogspot.com
    i jeszcze Agaty ; )
    http://showyourtears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski *__* Fajnie tak wejść i czytać odrazu dwa rozdizły :D to opowiadanie mogłabym czytać bez końca :)
    Zapraszam na tego bloga => http://nialllikepotato.blog.pl/ ;)
    Czekam na kolejny xx
    K. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mistrzostwo, wystarczy? Jeśli masz choć cień wątpliwości odnośnie tego, czy ten rozdział jest doskonały, to jesteś chyba niepoważna <3 Podczas czytania uśmiechałam się jak głupek, przysuwając nos do monitora. Megan i Lou, para idealna, zgadzam się. Są tacy słodcy w tej swojej subtelności. Louis jest opiekuńczy, widać że zależy mu na dziewczynie. Harry i Dominica.. no tu, moja Droga, wyobraźnia ruszyła na całego. Dziewczyna siedząca w jego bluzie i ten telefon z wyznaniem tęsknoty. A teraz jeszcze Liam i Dan, którą dzięki temu rozdziałowi polubiłam chyba jeszcze bardziej! Payne jest zakochany po same uszy. No i epicki koniec, czyli Harry pod domem swojej ukochanej. Rozłożyłaś mnie na łopatki tym rozdziałem. Jest perfekcyjny od początku aż do samego końca. Mam nadzieję, ze 20-stka którą piszesz ukarze się już niebawem. Bije pokłony. Lov you bby xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki idiot. Uwielbiam Cię za to, że potrafisz wszystko tak lekko opisywać. Tak, lekko niczym poranna perłowa mgiełka. Zdecydowanie to kocham.
    Bardzo, ale to bardzo chciałabym Ci teraz napisać, że to najlepszy rozdział, jaki czytałam i będę czytać w całym moim życiu, ale byłoby to kłamstwo, bo wprawiasz się coraz bardziej, z każdym pisanym rozdziałem, i każdy kolejny coraz bardziej mnie zachwyca. Serio. Każdy kolejny jest na nowo bardziej cudowny i lepszy, lepszy, lepszy!
    I co jeszcze sprawia, że czuję, iż ten blog jest mi tak bliski? Pewnie to, że nie piszesz cały czas o smutnych rzeczach. Nienawidzę takich opowiadań. Jakbym nie miała wystarczająco ciężkiego życia, żeby sobie jeszcze blogami dowalać. -,-'
    Iiiiii, jestem mega ciekawa gdzież to się Megan i Louis wybiorą. Bo pewnie wymyślisz coś nieszablonowego. A może właśnie odwrotnie. Nieważne. Jestem pewna, że nawet, gdyby postanowili wyjechać do zapadłej ruiny w jakimś tam Cork, to i tak byłoby doskonale. Bo tak niestety masz. Jak już coś napiszesz, to gwarantuję, że będzie to świetne, fantastyczne i zniewalające. Zawsze. No, i oczywiście, zastanawia mnie też jak się potoczy sprawa Harrego i Dominiki. Chociaż coś tak czuję, że jak najbardziej pozytywnie.
    J.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz, że kocham tą historię, prawda ? ciesze się, że tak nas rozpieszczasz i szczególnie dziękuje, że dajesz mi to wszystko czytać o wiele wcześniej, tak samo jak kolejny rozdziała ale na ten temat wypowiem się kolejnym razem.
    wracając do tematu .. twoja wyobraźnia jest niesamowita, skąd Ty bierzesz na to wszystko pomysły ? Harry i Dominica ( której imienia nienawidzę )rozczulają mnie do granic możliwości. aż sama zapragnęłam znaleźć takiego Hazzę co łatwe nie będzie, to pewne. opisujesz ich w ten szczególny sposób, który jest wyjątkowy i niepowtarzalny. mam sentyment do tego opowiadania i to ogromny, mam nadzieję, że cała ta historia będzie wieczna, przynajmniej dla mnie. skoro są wakacje od jutra zaczynam drukować pierwsze rozdział Twojego dzieła i czytać je na nowo, a kiedy to wszystko się skończy kartki te posłużą za ulubioną książkę nad moim biurkiem. co mam Ci jeszcze powiedzieć ? powinni wymyślić więcej słów, które mogłyby opisać Twoje opowiadanie bo oprócz ` idealne ` nie przychodzi mi nic do głowy .

    massive love x

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny *____*niech wreszcie ta Dominica będzie w Harrym , no . :3
    dodawaj jak najszybciej nowy ,<3

    Marta : )

    OdpowiedzUsuń